Po trzecim rozbiorze Polski Połaniec znalazł się w zaborze austriackim, w tzw. Nowej Galicji. Wprawdzie podczas pobytu wojsk Kościuszki i rosyjskich prób zdobycia obozu, zbytnio nie ucierpiał, gdyż spłonęło tylko parę domów, to jednak był zrujnowany gospodarczo. Zamiast upragnionego spokoju i warunków do rozwoju, przyszły czasy wyjątkowo trudne. Przez Połaniec odbywały się przemarsze wojsk, a na mocy polecenia urzędu cyrkularnego, mieszkańcy byli zobowiązani do żywienia przechodzących oddziałów. Kasa miejska świeciła pustkami, obiekty publiczne popadły w krańcowe zaniedbanie i ruinę. Mieszkańcy żyli w ubóstwie.
Interaktywna Mapa Połańca z lat 1801-1804. Powiększ region: Shift + Mysz; Obróć: Alt + Shift + Mysz.
W 1801 roku, dla poprawy stanu finansów miasta zdecydowano się dopuścić żydów do propinacji, dotąd zastrzeżonej dla obywateli polskich. W zamian mieli oni płacić 96 reńskich rocznie, prócz obowiązkowego „czopowego” należnego rządowi. Płacili też zarówno Żydzi jak i Polacy, specjalny dodatek od produkowanych bądź importowanych trunków. Jak się zdaje, wytwarzanie wódki i piwa stanowiło jeden z nielicznych, opłacalnych procederów, rzemiosło bowiem przeżywało głęboki kryzys nie znajdując, poza ograniczonym rynkiem lokalnym zbytu na swoje wyroby.
W okresie wojen napoleońskich Połaniec był nękany stałą niemal obecnością wojsk. Połanieccy rajcowie informowali w wielkiej desperacji: „W roku 1809 ciągle przechody, rekwizycje wojskowe trwały. Miasto tutejsze, będące przy granicy austriackiej Połaniec wchodził w skład Księstwa Warszawskiego – przyp. aut.) gdzie tylko Wisła przedziela (…) które to miasto szturmem zdobyte zostało, wielkich klęsk doznawało, więc wszystkie wpływy z obydwu funduszów, na potrzeby wojska, lazarety wydawanymi były, a częstokroć przez wojskowych rekwirujących żywność i innych dostarczeń z kancelarii burmistrz i my uciekać musieliśmy, będąc gnani pałaszem lub pistoletem w ręku, a nawet biciem. W takim czasie, w takiej klęsce wiecznej, urzędnicy miejscy i miasto doznawało, trudno było utrzymać porządek w kancelarii i żądać kwitów, gdzie nieprzyjaciel i przyjaciel brał przemocą i na ustne żądanie w moment dostarczone być musiało”. (K. Warchałowski „Zarys historii Połańca do 1914 roku“).
Po ostatecznej klęsce Napoleona, w 1815 roku, w wyniku Traktatu Wersalskiego, utworzono Królestwo Polskie, namiastkę państwa, znajdującego się pod kuratelą Moskwy. Połaniec znalazł się w jego granicach. Po likwidacji samorządu miejskiego przez władze austriackie, rząd carski nie zamierzał go przywracać. Mianowany przez władze burmistrz miał szerokie uprawnienia, często zresztą nadużywane. Wyjątkową bezwzględnością i chciwością odznaczył się burmistrz Połańca Wincenty Puchacki. Dokonał tylu jaskrawych nadużyć i naruszeń prawa, te w końcu władze, wskutek licznych protestów mieszczan, usunęły go ze stanowiska.
Około 1820 roku Połaniec liczył 1662 mieszkańców, w tym 156 żydów. Z dawnej, licznej rzeszy rzemieślników, ostało się ledwie 47, najwięcej szewców, garncarzy i krawców. Majątek ziemski miasta skurczył się, większość dóbr została bądź sprzedana, bądź zastawiona. Jedynym, pewnym wpływem do kasy miejskiej były dochody z opłat za zezwolenia na produkcję i sprzedaż wódki i piwa.
W 1820 roku władze dokonały przeglądu sytuacji miast pod względem gospodarczym. Na zapytanie o ocenę przyczyn rozwoju bądź regresu miasta, burmistrz Antoni Widuliński informował: „Miasto Połaniec przez wiele pożarów ognia, które (…) prawie co rok doświadczane były, w połowie większej upadło“. Oczywiście, pożary były bezsprzecznie plagą, nie tylko zresztą Połańca, ale upadek spowodowało wiele innych czynników (przygraniczne położenie, wojny, zarazy, brak warunków do rozwoju przemysłu, itp.).

W 1830 roku Połaniec liczył 1810 mieszkańców. Powstanie listopadowe nie przeszło tu bez echa. Wzięli w nim udział również mieszkańcy miasta, nazwiska dwóch z nich, nauczycieli, Ludwika Chmielewskiego i Ignacego Górskiego, zachowały się w dokumentach. Czynnie uczestniczył w powstaniu właściciel Ruszczy Roman Rupniewski, oficer, artylerzysta, kawaler Virtuti Militari. Pod koniec 1831 roku do Połańca skierowano oddziały kawalerii rosyjskiej, którego zadaniem było strzeżenie odcinka granicy z Austrią i wyłapywanie zbiegów, uchodzących z Królestwa do Galicji. Po upadku powstania nasilił się proces rusyfikacji. Urzędowe dokumenty, m.in. budżet miasta, sporządzane są wyłącznie w języku rosyjskim, następuje stopniowe scalanie Królestwa z resztą imperium carskiego.
Interaktywna Mapa Połaniec w XIX wieku. Powiększ: Shift + Mysz; Obróć: Alt + Shift + Mysz; [3D] Obroty: Ctrl + Mysz.
Lata pokoju, które teraz nastały, sprzyjały rozwojowi Połańca. „Burmistrz połaniecki Ksawery Wścieklica wprowadził w poniedziałki jarmarki na bydło i trzodę, we wtorki na konie. Ponieważ z tego powodu włościanie z bliższych wsi przez 104 dni na rok chodząc na jarmarki, oddawali się próżniactwu i pijaństwu przeto władze najsurowiej nakazały w 1846 r. Burmistrzowi, aby wspomniane targi skasował” – podaje ks. Jan Wiśniewski. W ich miejsce wprowadzono, w 1846 roku, targi jednodniowe, odbywające się w każdy czwartek. Następnie liczbę jarmarków ograniczono do sześciu.

W 1861 roku pożar zniszczył część zabudowy Połańca. Po tym nieszczęściu władze zabroniły stawiania wokół rynku domów drewnianych. Wszystkie pierzeje miały mieć budynki murowane. Niestety, zarządzenie to było nagminnie naruszane. Co ciekawe, rosyjska „zwierzchność” nie zlikwidowała cła mostowego na rzecz Czarnej, ustanowionego jeszcze w XV wieku. Opłaty celne, pobierane w oparciu o dawne przywileje królewskie, nadal zasilały kasę miejską. Nie odebrano też Połańcowi prawa propinacji, sięgającego również czasów królewskich. Jego „modyfikacja” polegała na dodaniu akcyzy. Po wprowadzeniu przez rząd carski monopolu spirytusowego, małe wytwórnie wódek zostały zlikwidowane. Nieco lepsza sytuacja ekonomiczna miasta pozwoliła na podjęcie szeregu prac porządkowych i remontowych m.in. pogłębiono ciągle przepełnione rynsztoki, ułożono chodniki z drewnianych bali, zbudowano pomieszczenie na sprzęt strażacki i wreszcie rozpoczęto remont kościoła św. Marcina, który, wskutek wieloletnich zaniedbań, groził zawaleniem.
W 1861 roku kościół otrzymał nową polichromię. Wcześniej wytyczono również miejsce na nowy cmentarz przy dzisiejszej ulicy Osieckiej. W 1860 roku Połaniec liczył 1974 mieszkańców, w tym 786 Żydów. Hamulcem przyrostu naturalnego były epidemie cholery, powodzie, klęski nieurodzajów, szczególnie dotkliwe w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX stulecia.

Wysiłki władz miejskich, zmierzających do przywrócenia Połańcowi dawnego znaczenia, z góry skazane były na niepowodzenie. Leżące na peryferiach, odcięte od naturalnego zaplecza gospodarczego, nękane klęskami żywiołowymi miasto, pozbawione było jaśniejszych perspektyw na przyszłość. Stary, ważny w Rzeczypospolitej szlak nadwiślański, praktycznie nie istniał, a ruchliwa niegdyś Wisła straciła znaczenie głównej drogi wodnej kraju. Upadek miasta był nieunikniony, a przyśpieszyło go powstanie styczniowe.

Ze skąpych zapisów wiadomo, że w tym, dramatycznym zrywie niepodległościowym uczestniczyli połanieccy mieszczanie, choć trudno powiedzieć ilu ich było. Przez Wisłę, w pobliżu Połańca, przeprawił się z Galicji oddział Andrzeja Łopackiego, wchodzący w skład grupy Dionizego Czachowskiego, bohaterskiego dowódcy powstańczego. Oddział liczył około 260 ochotników, kiepsko uzbrojonych, lecz palących się do walki. Józef Kościesza Ożegalski tak wspominał ową wyprawę: „ …wyruszyliśmy do najbliższego Połańca. Nasi ułani schwytali Żyda kręcącego się nad Wisłą w czasie przeprawy, podejrzewając go o szpiegostwo. Blady jak ściana zarzekał się, że nie jest i nie był szpiegiem, ale wielkim patriotnikiem, żeby zaraz jego Sura z bachorami umarła, jak on jest szpieg, żeby on był szpieg, to by nie był taki głupi, aby go złapali. Mimo to nie został uwolniony spod aresztu, gdyż trzeba było dowodów jego niewinności, a tych on sam dać nie mógł. Może w godzinę weszliśmy do Połańca, gdzie naprzeciw nas wyszli procesjonalnie Żydzi. Witali bardzo życzliwie i wnieśli ogromne kosze maców, gdyż obchodzili swoją Wielkanoc. Powiedzieli, że dragoni rosyjscy stali w Połańcu, ale na wiadomość o nas uciekli stamtąd. Starszyzna żydowska zaświadczyła, że aresztowany Żyd nie jest szpiegiem, czemu też Łopacki uwolnić go kazał, bo wiedział, że Żydzi dla powstania byli bardzo przychylni w Królestwie. Nie zdarzyło się, aby nas szpiegowali, tylko przeciwnie, donosili o każdym ruchu Moskali. Byli naczelnikami narodowymi po małych miasteczkach. Po półgodzinnym odpoczynku opuściliśmy Połaniec, dążąc dalej ku Świętokrzyskim lasom”.
Przytoczona relacja ma dość niezwykłą wymowę. Żydzi, witający entuzjastycznie powstańców i ani słowa o Polakach, mieszkańcach Połańca. Najwyraźniej, zastraszeni i nieufni, nie wierzyli w powodzenie walki zbrojnej z zaborcą. Trzeba było czasu, żeby pojawiła się nadzieja. Ledwie jednak zaświtała, ostatni w XIX wieku zryw zniewolonego narodu został brutalnie zdławiony.
c.d.n
Źródło: Gminny Program Opieki nad Zabytkami
na lata 2013-2016









































