W lasach nieopodal Turska Małego w gminie Połaniec, na pograniczu Niecki Połanieckiej i Niziny Nadwiślańskiej, kryje się miejsce niezwykłe – niewielkie wzniesienie, które lokalna tradycja od wieków nazywa Zamczyskiem Turskim. Na pierwszy rzut oka to tylko spokojny fragment lasu, jednak uważny obserwator natychmiast dostrzeże dzieło ludzkich rąk. Potężne wały ziemne, usypane na planie zbliżonym do prostokąta, oraz widoczna wciąż sucha fosa o głębokości sięgającej półtora metra, zdradzają, że nie jest to zwykły pagórek. To miejsce o podwójnej tożsamości. Z jednej strony jest to oficjalnie chroniony rezerwat przyrody, azyl dla wiekowych drzew i rzadkich gatunków roślin. Z drugiej – historyczna zagadka, której warstwy dopiero zaczynają odsłaniać współczesne badania. Przez lata szeptano tu o tatarskich obozowiskach i warownym zamku, którego nigdy nie ukończono. Co jest prawdą w tych opowieściach? Dlaczego potężne fortyfikacje pozostały niedokończone? I jakie mroczne sekrety, związane z krwawym konfliktem sprzed ośmiu stuleci, skrywa ziemia pod korzeniami prastarych lip?

W cieniu dwustuletnich lip
Zanim zagłębimy się w burzliwe dzieje tego miejsca, należy zrozumieć jego unikalną wartość przyrodniczą, która stała się podstawą do objęcia go formalną ochroną. To właśnie bogactwo tutejszej flory sprawia, że atrakcja turystyczna jest zabytkiem i żywym pomnikiem przyrody jednocześnie. Rezerwat przyrody Zamczysko Turskie został utworzony w dniu 19 kwietnia 1979 roku na mocy zarządzenia Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego. Położony jest w województwie świętokrzyskim, w powiecie staszowskim i gminie Osiek, pomiędzy miejscowościami Tursko Małe i Kolonia Tursko. Administracyjnie znajduje się w obrębie ewidencyjnym wsi Strużki. Jego powierzchnia, pierwotnie wynosząca 2,45 ha, została z czasem skorygowana i obecnie wynosi 2,52 ha. Geograficznie usytuowany jest na południowym skraju większego kompleksu leśnego, w mezoregionie Niecki Połanieckiej. Nadzór nad obiektem sprawuje Regionalny Konserwator Przyrody w Kielcach.
Głównym celem, dla którego powołano rezerwat, jest zachowanie ze względów naukowych, dydaktycznych i przyrodniczych cennego fragmentu starodrzewu. Jest to rezerwat leśny o charakterze częściowym, co oznacza, że dopuszczalne są pewne zabiegi ochronne. Objęty jest ochroną czynną i krajobrazową. Dla rezerwatu ustanowiono 20-letni plan ochrony, zatwierdzony przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Kielcach, który precyzuje cele i zadania ochronne. W rezerwacie znajdują się majestatyczne, dwustuletnie lipy z domieszką 150-letnich grabów i wiązów górskich. Znajdują się jodły, jawor i w mniejszych ilościach dąb szypułkowy, brzoza brodawkowata, sosna oraz sporadycznie buk. Badania fitosocjologiczne pozwoliły zaklasyfikować tutejszy ekosystem jako wyspowe stanowisko grądu subkontynentalnego (Tilio-Carpinetum), czyli żyznego, wielogatunkowego lasu liściastego. Taka klasyfikacja naukowa godzi obie charakterystyki, potwierdzając, że jest to las mieszany, w którym różne gatunki drzew współistnieją, tworząc złożoną mozaikę. To właśnie ta różnorodność, stanowiąca „wyspę” żyzności w otoczeniu uboższych siedlisk, jest jednym z największych walorów rezerwatu.

Co ciekawe, ukształtowanie terenu przez człowieka setki lat temu – usypanie wałów i wykopanie fosy – prawdopodobnie przyczyniło się do tej bioróżnorodności. Stworzyło to unikalne mikrosiedliska o różnym nasłonecznieniu, wilgotności i rodzaju gleby, pozwalając na rozwój szerokiej gamy gatunków roślin. W runie leśnym odnajdziemy rośliny typowe dla żyznych lasów liściastych, takie jak podagrycznik pospolity, zdrojówka rutewkowata, starzec gajowy, kuklik pospolity czy czyściec leśny. Co istotne, inwentaryzacje przyrodnicze wykazały tu obecność trzech gatunków roślin naczyniowych objętych w Polsce ochroną prawną: porzeczkę czarną, kruszynę pospolitą i kalinę koralową. Na terenie rezerwatu wyróżniono 13 gatunków drzew, 13 gatunków krzewów i 170 gatunków roślin zielnych. Na uwagę zasługuje kokorycz pełna, rzadka w Górach Świętokrzyskich. Choć szczegółowe badania fauny są ograniczone, wiadomo, że rezerwat jest ostoją dla co najmniej 11 gatunków ssaków i 2 gatunki płazów, co podkreśla jego rolę jako lokalnego sanktuarium dzikiej przyrody.
Mimo prawnej ochrony rezerwat nie jest wolny od zagrożeń. Najpoważniejsze z nich to bliskość Elektrowni Połaniec, której działalność może potencjalnie prowadzić do obniżenia poziomu wód gruntowych, co byłoby katastrofalne dla wiekowego drzewostanu. Inne problemy to ryzyko erozji gleb na stromych zboczach wałów oraz zaśmiecanie terenu przez nieodpowiedzialnych turystów.
Od reformacji po potop szwedzki
Pod osłoną wiekowych drzew kryje się pierwsza, udokumentowana warstwa historyczna Zamczyska Turskiego, sięgająca burzliwego XVII wieku. I nie chodzi tutaj o zamek rycerski. Mowa o ufortyfikowanej świątyni, która stała się świadkiem dramatycznych losów regionu. Wykopaliska archeologiczne i źródła historyczne zgodnie potwierdzają, że wały ziemne, które dziś podziwiamy, zaczęto wznosić wokół zboru ewangelickiego (prawdopodobnie kalwińskiego), wybudowanego na tym wzgórzu około 1615 roku. W czasach nasilonej kontrreformacji, budowa ufortyfikowanego miejsca kultu przez protestantów nie była niczym niezwykłym. Potężne bastiony i fosa miały chronić nie siedzibę możnowładcy, lecz wspólnotę wiernych. Choć dokładni fundatorzy nie są znani, kontekst historyczny silnie wskazuje na ród Turskich herbu Janina, którzy od wieków byli właścicielami okolicznych dóbr, w tym Turska Wielkiego i Małego. Jako lokalna szlachta, prawdopodobnie wyznania reformowanego, posiadali zarówno motywację, jak i środki do sfinansowania tak potężnego przedsięwzięcia. Niestety, budynek zboru, opuszczony z powodu braku wiernych, popadł w ruinę i został ostatecznie rozebrany w pierwszej połowie XIX wieku.
Fortyfikacje, choć imponujące, nigdy nie zostały ukończone. Pozostaje pytanie, dlaczego tak ambitny i kosztowny projekt obronny został nagle przerwany. Odpowiedzi należy szukać nie w zmianie planów fundatorów, lecz w kataklizmie, który w połowie XVII wieku przetoczył się przez Rzeczpospolitą. Niszczycielski potop szwedzki (1655-1660) doprowadził do całkowitej ruiny gospodarczej ziemi sandomierskiej. Wojska szwedzkie i siedmiogrodzkie spaliły Sandomierz, splądrowały większość majątków szlacheckich, a w całej Małopolsce nawet 60% ziemi leżało odłogiem. W obliczu takiej dewastacji, która z pewnością dotknęła również ród Turskich, dokończenie kosztownej fortecy stało się po prostu niemożliwe. Niedokończone wały zamczyska są więc niemym, lecz niezwykle wymownym świadkiem tragedii, jaka dotknęła ten region.
Zagadka bitwy pod Turskiem
Najbardziej fascynująca i mroczna tajemnica Zamczyska Turskiego sięga znacznie głębiej niż czasy reformacji. Najnowsze odkrycia archeologiczne sugerują, że 400 lat przed budową zboru, na tym samym wzgórzu mogło rozegrać się jedno z krwawych starć podczas najazdu mongolskiego na Polskę. Lokalna tradycja od dawna powtarzała opowieści o „tatarskim obozowisku” w tym miejscu. Przez wieki była to jedynie legenda, jednak historycy od dawna zmagali się z lokalizacją bitwy pod Turskiem, stoczonej 13 lutego 1241 roku. Kronikarz Jan Długosz opisał starcie wojsk polskich z mongolskim oddziałem zwiadowczym, umiejscawiając je w okolicach Turska Wielkiego, jednak brakowało na to twardych dowodów. Zagadkę tę pomogły rozwikłać dopiero badania przeprowadzone w latach 2022-2023. Zespół pod kierownictwem dr. hab. Marka Florka z Instytutu Archeologii UMCS, we współpracy m.in. ze Świętokrzyską Grupą Eksploracyjną, przeprowadził na terenie „Zamczyska” poszukiwania z użyciem wykrywaczy metali, na które zgodę wydał Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Wyniki badań okazały się sensacyjne. Z ziemi wydobyto liczne militaria, które bez wątpienia pochodzą z XIII wieku i świadczą o zbrojnym starciu. Wśród znalezisk znalazły się m.in. fragment głowicy buławy gwiaździstej, wykonanej z brązu, reprezentuje typ broni popularny w XII i XIII wieku w Europie Wschodniej i na Rusi. Co ważne, buława nie była bronią zwykłego wojownika, lecz atrybutem dowódcy, symbolem władzy wojskowej. Jej uszkodzony stan wskazuje, że mogła pęknąć w trakcie gwałtownego uderzenia podczas walki. Ponadto znaleziono arsenał strzał. Odkryto łącznie 12 grotów strzał z trzpieniami oraz 2 groty bełtów do kusz. Część z nich to groty typu przeciwpancernego, zaprojektowane do przebijania kolczug, co jest charakterystyczne dla taktyki wojsk mongolskich. Podobne znaleziska odkrywano wcześniej na terenach związanych z najazdem mongolskim, m.in. w Sandomierzu.
Powyższe odkrycia stanowią niezbity dowód, że w XIII wieku na wzgórzu zamczyska doszło do zbrojnej konfrontacji. Potwierdzają one, że wielowiekowa legenda o „tatarskim” śladzie nie była wytworem fantazji, lecz echem prawdziwych, traumatycznych wydarzeń, które przetrwały w zbiorowej pamięci mieszkańców.
Archeolodzy są zgodni, że znalezione militaria pochodzą z jednego z XIII-wiecznych najazdów mongolskich lub mongolsko-ruskich na ziemię sandomierską. Czy jednak była to słynna bitwa z 13 lutego 1241 roku? Tego na razie nie można stwierdzić z całą pewnością. Równie dobrze mogło to być starcie podczas późniejszego najazdu z lat 1287-1288. Zaskakujący jest również brak militariów, które można by jednoznacznie przypisać polskim rycerzom. Być może znajdują się one w innej, niezbadanej jeszcze części stanowiska, lub bitwa miała charakter gwałtownego ataku i rzezi, po której najeźdźcy zebrali cenniejsze uzbrojenie pokonanych. Niezależnie od odpowiedzi na te pytania, odkrycia na Zamczysku Turskim rzucają nowe, fascynujące światło na przebieg najazdów mongolskich w Polsce i mają ogromne znaczenie dla poznania taktyki wojennej tamtych czasów.
Rezerwat przyrody Zamczysko Turskie dzisiaj

Dziś Zamczysko Turskie to miejsce otwarte dla każdego, kto pragnie połączyć odpoczynek na łonie natury z dotknięciem żywej historii. To idealny cel na spacer lub wycieczkę rowerową, oferujący czyste powietrze i piękne widoki. Dojazd do rezerwatu jest stosunkowo prosty. Najłatwiej dotrzeć na miejsce, kierując się dróżką odchodzącą w las tuż przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Tursku Małym. Przez sam środek rezerwatu przebiega zielony szlak turystyczny relacji Chańcza – Pielaszów, którym można tu dojść pieszo z kierunku Połańca lub Osieka. Teren pomiędzy rezerwatem a budynkiem dawnej szkoły nosi nazwę Cmentarzyska. Dawniej musiał być tu zlokalizowany cmentarz, ponieważ ludzie kopiący glinę natrafili kiedyś na fragmenty ludzkich szkieletów i resztki z pochówków. Spacer po koronie prastarych wałów, z których roztacza się widok na głęboką fosę, to niezapomniane przeżycie. Miłośnicy turystyki wodnej również znajdą coś dla siebie. Rezerwat znajduje się zaledwie 3 km od brzegu Wisły, co czyni go ciekawym celem bocznej wycieczki np. podczas spływu kajakowego rzeką.
Wizyta na Zamczysku Turskim to doskonała okazja, by poznać szerszy kontekst historyczny okolicy. Warto zobaczyć również m.in. kamień upamiętniający bitwę pod Turskiem Wielkim, ustawiony w 770. rocznicę bitwy. Obiekt znajduje się przy budynku starej szkoły w Tursku Wielkim. Upamiętnia starcie z 1241 roku opisane przez Długosza. Dla tych, którzy nie mogą odwiedzić rezerwatu osobiście, dostępny jest wirtualny spacer, pozwalający na cyfrową eksplorację tego niezwykłego miejsca (przejdź do wirtualnego spaceru).
Odwiedzając to miejsce, należy pamiętać o jego podwójnym, chronionym statusie. Jest to zarówno cenny zabytek archeologiczny, jak i rezerwat przyrody. Obowiązuje tu zatem bezwzględny zakaz rozpalania ognia, a każdy odwiedzający go turysta powinien kierować się zasadą „nie zostawiaj śladu”, aby chronić delikatny ekosystem i historyczną strukturę wałów przed zniszczeniem. Rzadko zdarza się, by chroniony prawem starodrzew był jednocześnie żywym strażnikiem tak wielu dramatycznych warstw historii. To tu, pod konarami dwustuletnich lip, kryją się pozostałości niedokończonej, protestanckiej fortecy, wzniesionej na pobojowisku średniowiecznej bitwy. Co najważniejsze, historia tego miejsca wciąż się pisze. Prace archeologiczne są stosunkowo nowe, a pełna interpretacja znalezisk dopiero przed nami. Niewykluczone, że leśna ściółka skrywa kolejne artefakty i dalsze tajemnice, które pozwolą jeszcze precyzyjniej odtworzyć wydarzenia sprzed wieków. Zamczysko Turskie to nie jest zamknięty rozdział historii. To opowieść, która wciąż się rozwija. Dlatego warto odwiedzić to niezwykłe miejsce, przejść się po jego prastarych wałach i poczuć niezwykłą atmosferę. Czyste powietrze i piękne widoki sprawią, że spędzone tu chwile zapadną głęboko w pamięci.
Dziękujemy za Twój czas! Każda przeczytana historia to kolejny krok w odkrywaniu przeszłości Połańca. Portal polaniec.com.pl tworzony jest z pasji do historii naszej małej ojczyzny. Jeśli znasz ciekawą historię, posiadasz stare fotografie lub dokumenty dotyczące Połańca i okolic, podziel się nimi z nami. Chcesz dołożyć swoją cegiełkę? Czekamy na Twoją opowieść! Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na Facebooku.






