W maju 1981 roku Połaniec jawił się jako miasto głębokich paradoksów. Z jednej strony, był domem dla monumentalnej, nowoczesnej Elektrowni Połaniec, sztandarowej inwestycji epoki, której ówczesną wartość szacowano na 21 miliardów złotych. Gigantyczny projekt miał symbolizować postęp i zapoczątkować nową erę prosperity. Z drugiej zaś strony, samo miasto zmagało się z zaniedbaną infrastrukturą i wszechobecnym poczuciem opuszczenia.
Niniejszy artykuł zagłębia się w surową rzeczywistość Połańca w 1981 roku, kontrastując wielką wizję przemysłową z codziennymi zmaganiami i głębokim rozczarowaniem jego mieszkańców. Czytelnik dowie się m.in. w jaki sposób lokalne aspiracje rozwojowe były systematycznie tłumione przez głęboko zakorzenione systemowe nieefektywności, paraliż biurokratyczny oraz przytłaczającą falę ogólnokrajowego kryzysu gospodarczego i politycznego.
* * *
Połaniec, maj 1981 r.
Gdyby ten tekst powstawał w okresie i tonacji propagandy fatamorgany sukcesu zacząłby się z pewnością od słów: “… tu wszystko dzieli się na dwie epoki. Pierwsza – to ta, która poprzedzała Elektrownię. Druga – rozpoczęła się po jej nastaniu…”. I dalej już wszystko popłynęłoby wartko i płynnie. Znamy to, prawda? Nie, to nie jest samobiczowanie. Jeśli w tej autoironii widać choć kropelkę piołunu – to dobrze. Tylko że z tej goryczy dziś nie za wiele wynika. Pozostańmy więc przy tej konwencji, przy tych dwóch epokach. Tak przecież było i tak jest.
Przedtem – było sennie, smętnie i nijako. Beznadziejnie. Była we wsi jedna taksówka i ona nawet nie miała kogo wozić. I to jedyny chyba fakt godny odnotowania. Tkwi w tym, być może drzazga jakiegoś symbolu. Elektrownia miała zmienić wszystko, dać perspektywy, rozbudzić “drugą młodość” Połańca. Jednym słowem – to co wszędzie, jak Polska długa i szeroka. Nie wyszło, pozostał kac i szczątki mitu…
Kiedy skończyły się sny o potędze? Co wniosła wielka, sztandarowa inwestycja, jeden z symboli drugiej Polski w życie nadwiślańskiej, biednej wioski? co dała kilku tysiącom mieszkańców, na ile zmieniła ich życie?
Gdy zapadała decyzja zlokalizowania w Połańcu budowy ogromnej, supernowoczesnej, na miarę lat dwutysięcznych elektrowni nikt jakoś zbytnio się nie zastanawiał nad tym, co zrobić z Połańcem. Wszystko wówczas wskazywało na to, że zapleczem dla kolosa energetyki stanie się powiatowy już wówczas Staszów, że tam powędrują największe zastrzyki środków na rozwój. Ale odwiedził onegdaj budowę ówczesny przywódca narodu, tupnął nogą w kościuszkowską ziemię i orzekł, że to tu właśnie zbuduje się nowe miasto. Miasto Połaniec. Pamięta się tutaj te słowa aż za dobrze. Może dlatego, że i w nich nie brak symboliki zaplątanej gdzieś w dziwnej, historycznej, kościuszkowsko-gierkowskiej pętli.
Bilans Połańca był zawsze wyraźnie określony po stronie oczekiwań. Połaniec to przede wszystkim megawaty. Ludzie i ich potrzeby jakoś tak nie bardzo do tego bilansu pasowali. Kolejne, nowoczesne “dwusetki” tak malowniczo wyglądają, kiedy je pokazać w telewizji. Są ogromne, imponują. Ludzie na ich tle – jacyś maluteńcy, niewyraźni. Niby są, ale jakby – niezupełnie.
Co się w mieście zmieniło od 1972 roku? Co wniosły w życie Połańca miliardowe potoki inwestycyjnych złotówek? Owszem, wyrosło duże osiedle mieszkaniowe. Zakładowe, zbudowane przez Elektrownię dla swoich ludzi. I tyle. Zresztą – nawet w budownictwie zakładowym do planu zakładającego wybudowanie w latach 1974-80 – 724 mieszkania zabrakło ich aż 107. (Efektami niepowodzenia, poślizgów i redukcji planów obdzielono równo i Połaniec i Staszów). Jedyne, co Elektrownia sprezentowała miasteczku, to wybudowana i wyposażona przez nie przychodnia rejonowa. Jej budowa nie obciążyła budżetu województwa ani jedna złotówka. Ale kiedy 18 grudnia ub. r. oddawano przychodnię do użytku, to nawet i wtedy nie raczył przyjechać do Połańca nikt z władz wojewódzkich. Godna podziwu konsekwencja…
Do końca minionego roku Elektrownia przekazała na inwestycje w Połańcu, a więc – dla miasta 130,5 miliona złotych. Skończyło się na przekazaniu, wykorzystano tylko mizerną część tej sumy.
Dlaczego? W Połańcu nic się nie zmieni dopóty, dopóki nie zostanie zatwierdzony szczegółowy plan przestrzenny zagospodarowania terenu. Skandal z tym planem trwa już siedem lat. Wiadomo, że bez niego nie można nawet wbić w ziemię łopaty, nie można wydać ani jednego zezwolenia na budowę. Zlecenie wykonania przez radomski MIASTOPROJEKT tego planu należało do dyrekcji Elektrowni. Tak naświetlają sprawę przedstawiciele władz miejskich. Wszyscy byli spokojni, że tak się stało. Czemu miałoby być inaczej? Czekano rok, drugi, czwarty. Nic, cisza. Poczęto monitować MIASTOPROJEKT, żądać przyśpieszenia prac. Czekały nań wielkie środki, moce przerobowe, ludzkie. Odpowiedź z Radomia była lekkim szokiem. – Nikt nam takiego zadania nie zlecił, czego wy od nas chcecie. Fakt mający smaczek skandalu. Decyzja o przyblokowaniu planów rozwoju Połańca zapadła po cichu, poza plecami najbardziej zainteresowanych. Pytanie gdzie były przez ten czas władze wojewódzkie? Były. W tym właśnie czasie, przed dwoma z górą laty odebrano miastu środki finansowe na budowę około trzystu mieszkań. Środki te, płynące z centralnego portfela równolegle do nakładów na samą Elektrownię wykorzystano daleko od Połańca. I inne, podobne w treści i wymowie pismo, to już raczej ciekawostka. Kolejna decyzja dotycząca Połańca “załatwiła” sprawę budowy tamże dużego pawilonu przy skrzyżowaniu ulic Osieckiej i Partyzantów. Okazało się, że pawilon był za blisko dwadzieścia milionów ma być budowany… czynem społecznym mieszkańców.
Z drugiej strony fatamorgany. W oddali, w zamglonym tle – potężne kominy Elektrowni. Na pierwszym planie – chałupiny pamiętające jeszcze schyłek poprzedniego wieku. Kolejny symbol? Być może. Robiłoby inne niż dziś wrażenie w pięć lat po wojnie. Dziś – może być symbolem jakiegoś wielkiego, trudnego do zrozumienia oszustwa, mistyfikacji. Przynajmniej – dla mnie.
Kiedyś, nie tak dawno, była jedna półbezrobotna taksówka. Dziś jest ich szesnaście i wcale nie jest ich za wiele na postoju. W dni wypłat w Elektrowni i przez kilka następnych taksiarze łapią najlepsze kursy. Połaniec zajmuje bezapelacyjnie pierwsze miejsce w kraju w spożyciu alkoholu na statystyczną głowę. Rocznie likwiduje się po kilkanaście co najmniej melin. Mimo to zupełnie niechcący w ciągu zaledwie dwóch godzin poznaję adresy trzech w promieniu ledwo pół kilometra…
Przedziwne miasteczko. Poczta – w wynajmowanym prywatnym domu. Urząd Stanu Cywilnego – to samo, miejscowe biura administracji – jak wyżej, Miejsko-Gminny Komitet partii – tak samo. Tyle że willa nieco bardziej okazała, marmurowe schody, świecidełka, podświetlana fontanna od frontu. Jeden jedyny lokal gastronomiczne – mordownia czterdziestej ósmej kategorii, od czasu zlikwidowania w niej wyszynku alkoholu – świeci pustkami. Wabi do wnętrza cytronetką i korkami z jajek na twardo… Budowa szkoły ciągnie się już o dwa lata za długo. W starej – dzieciaki uczą się na dwie zmiany. Na korytarzach, w sali gimnastycznej, kończą się lekcje po siódmej wieczór. Sandomierskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunalnego od dwóch lat nie może zakończyć budowy sześciuset metrów nawierzchni ulicy Ruszczańskiej łączącej nowe osiedle ze starym miastem. I ani myśli rozliczać się z tego co do tej pory zmajstrowało. Jedynym “sukcesem” na tej budowie jest zdewastowanie chodników i starej kanalizacji. regulacja brzegów Czarnej została doprowadzona tylko do granicy województwa. Corocznie płaci się miliony złotych odszkodowań powodziowych, ale nie ma ich na regulację brzegów. Nie ma ich ponoć w Urzędzie Wojewódzkim. Jedna jedyna sprzątaczka – starowina, nigdy nie nadąży za sprzątaniem samego tylko rynku. Od lat trwają walki o parę etatów dla zawiązania grupy robót komunalnych. Wojewoda milczy. Kino – w drewnianym, parafialnym baraku. Sala widowiskowa klubik, kawiarenka? Handel – kilka prowizorycznych kiosków WSS-u, jeden nowy pawilon na osiedlu. O geesach lepiej nie wspominać. Kanalizacja… Elektrownia wrzuciła do miejskiej kasy 26 milionów na ten cel. Wojewoda zlimitował to do trzech. Bo niby – moc przerobowa SBBK… Tymczasem wynosi ona 150 milionów rocznie, od lat firma prowadzi różne budowy poza województwem. 120 kilometrów dróg w gminie zdewastowanych przez ciężki sprzęt budowlany czeka na odbudowę. Jeszcze długo poczeka. Połamane, pozawalane przepusty, olbrzymie straty w urządzeniach melioracyjnych, obrazu pobojowiska dopełniają zwały odpadów budowlanych, tarasujące nawet dojazdy do pól. Kilkudziesięciu ludzi czeka na pozwolenia na budowę. Niszczeją gromadzone latami materiały budowlane.
Trzykrotnie zwoływano zebrania mieszkańców Połańca z posłem Kaczorowskim. Trzykrotnie pełna sala czekała na próżno…
– Najgorsza jest w tym wszystkim nasza bezsilność, absolutna niemoc. Czegokolwiek nie ruszymy – jak grochem o ścianę. Nawet odpowiadać nikt nie raczy (naczelnik)…
– Naprawdę, dziwię się, że do Połańca ktokolwiek przychodzi do pracy. Mamy pełną świadomość, że nie możemy młodym ludziom, ludziom o pewnych przecież aspiracjach życiowych zapewnić niczego: mieszkań, poziomu życia, namiastki nawet życia kulturalnego (przewodniczący rady narodowej).
– Widzę, że po prostu jesteśmy nie po tej stronie Wisły, po której trzeba. Bez względu na to, co władze wojewódzkie mówią, mamy prawo oceniać nie słowa, a czyny. Jesteśmy, widać, na tym gorszym brzegu…. (I sekretarz Komitetu Miejsko-Gminnego partii).
Wartość inwestycji połanieckiej Elektrowni oceniana jest dziś na 21 miliardów złotych. Być może nie jest to już wielkość działająca na wyobraźnię. A być może… jest odpowiednim tłem do obserwacji jakiegoś przedziwnego mechanizmu, który gdzieniegdzie wspomina się w tym kraju jak sen jakiś koszmarny. Czy wszędzie już tylko wspomina się? Któż to wie…
Jerzy Reszczyński.
Materiał źródłowy
* * *

Powyższy reportaż pt. “Nie ten brzeg…” ukazuje Połaniec jako miasto dwóch epok. Ilustruje sfrustrowanych mieszkańców Połańca z wszechobecnym poczuciem bezradności i głębokim rozczarowaniem władzami, w szczególności wojewódzkimi. Redaktor Reszczyński bezlitośnie obnażył rzeczywistość daleką od propagandowych zapewnień o sukcesie. Z autoironią rozprawił się z narracją o „dwóch epokach” – przed i po powstaniu Elektrowni. Przyznanie się do „kropelki piołunu” w tej autoironii natychmiast sygnalizuje, że obiecana „druga młodość” Połańca pozostała niespełnionym marzeniem, pozostawiając po sobie jedynie „kac i szczątki mitu”. To wstępne spostrzeżenie nadało artykułowi krytyczny, pełen rozczarowania ton.
W szerszym kontekście rok 1981 był dla całej Polski okresem przełomowym i burzliwym. Kraj pogrążał się w głębokim kryzysie gospodarczym, a w marcu Polska oficjalnie utraciła zdolność spłacania zadłużenia zagranicznego. Brak podstawowych towarów w sklepach, rosnąca inflacja, ogromne zadłużenie zagraniczne i niezadowolenie społeczne z powodu fatalnej sytuacji ekonomicznej były wszechobecne. Gospodarka niedoboru stała się codziennością, szacowano, że braki obejmowały aż 80 procent produktów, a rosnący „nawis inflacyjny” (różnica między dochodami ludności a możliwością zakupienia czegokolwiek) potęgował frustrację społeczną. Ekonomiczny chaos sprzyjał rozwojowi Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, który zyskiwał coraz większe wpływy. Kulminacją tych wydarzeń było dramatyczne wprowadzenie przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego stanu wojennego w grudniu 1981 roku.
W okresie stanu wojennego Elektrownia Połaniec, podobnie jak inne strategiczne zakłady w kraju, znalazła się pod zarządem wojskowym. Mimo trudnej sytuacji politycznej, produkcja energii elektrycznej przebiegała bez zakłóceń, a prace budowlane i rozbudowa obiektu kontynuowane były przez cały rok 1982 i 1983. W latach 1981-1983, zarówno w mieście, jak i w gminie wybudowane zostały m.in. hotel, szkoła, przedszkole, wytwórnia wód gazowanych, zlewnia mleka, weterynariat. Powstały nowe rurociągi wodne i ciepłownicze, nowe ulice. W wielu obiektach dokonano remontów kapitalnych i adaptacyjnych. Utworzono Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Kontynuowano również prace melioracyjne i budownictwo drogowe.
Dziękujemy za Twój czas! Każda przeczytana historia to kolejny krok w odkrywaniu przeszłości Połańca. Portal polaniec.com.pl tworzony jest z pasji do historii naszej małej ojczyzny. Jeśli znasz ciekawą historię, posiadasz stare fotografie lub dokumenty dotyczące Połańca i okolic, podziel się nimi z nami. Chcesz dołożyć swoją cegiełkę? Czekamy na Twoją opowieść! Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na Facebooku.







