13 września w muszli koncertowej odbyła się pierwsza edycja Połanieckiego Festiwalu Młodzieży. Wydarzenie miało być czymś nowym – przestrzenią twórczej energii młodych ludzi, połączeniem koncertów, warsztatów i integracji. Program był różnorodny: od zajęć rozwoju osobistego, przez strefę e-sportową, aż po dyskotekę pod gwiazdami.
Na scenie zaprezentowały się trzy zespoły: Young Rockers, Dynamo i ECON. To nie były przypadkowe grupy – to młodzi ludzie, którzy piszą własne teksty, komponują muzykę i udowadniają, że w Połańcu i okolicach drzemie ogromny potencjał artystyczny. Ich występy pokazały, że talentu wśród młodzieży nie brakuje – brakuje raczej miejsc, gdzie mogą go zaprezentować. Festiwal miał być właśnie takim miejscem.
Choć wydarzenie zostało przygotowane z myślą o młodzieży, frekwencja okazała się niższa, niż oczekiwano. To pewien paradoks, ponieważ od lat słyszymy w gminie, że „wszystkie imprezy są dla seniorów”, że brakuje oferty dla młodych. A gdy pojawiła się inicjatywa skierowana wyłącznie do nich – publiczność nie dopisała. Tym bardziej szkoda, że był to projekt z Budżetu Obywatelskiego, który wcześniej uzyskał poparcie mieszkańców w głosowaniu.
Z pewnością częściowo wynika to z faktu, że była to pierwsza edycja – nie wszystko da się przewidzieć i dopracować od razu. Być może zawiodła promocja, może termin okazał się nietrafiony, a może program muzyczny nie trafił w gusta tych, do których miał być adresowany. A może po prostu młodzież potrzebuje czasu, by przekonać się do nowej inicjatywy.
Sam inicjator wydarzenia, Przemysław Bednarski, nie ukrywa, że frekwencja była rozczarowująca, ale podkreśla, że festiwal miał też inne wartości.
– Z mojej strony, jak myślałem już w trakcie wydarzenia i po nim, nie zrzucałbym zbyt dużej winy na promocję. Owszem, nie korzystaliśmy z tradycyjnych form przekazu, takich jak plakaty na słupach, a skupiliśmy się raczej na promocji w sieci, czyli tam, gdzie informacja jest najprzystępniejsza dla młodego pokolenia. Uważam, że podczas realizacji tego projektu cały proces przygotowawczy powinien być szerzej angażujący dla młodzieży. Tym razem było to trudne, ponieważ lwia część pracy została wykonana w wakacje, kiedy ciężko zmobilizować młodych ludzi do społecznej pracy projektowej z uwagi na sezon urlopowy. W związku z tym być może brakowało poczucia przynależności do tego projektu, a frekwencja dała temu wyraz – podkreśla Przemysław Bednarski.
Choć program festiwalu był dobrze przemyślany, jego praktyczna realizacja okazała się trudniejsza niż zakładano.
– Wydarzenie mogło być również lepiej zaplanowane pod kątem organizacyjnym. Założenie było takie, że od godziny 14 mieszkańcy będą mogli korzystać ze stanowisk promocyjnych: lokalnej straży pożarnej, warsztatów survivalowych oraz strefy chillout/e-sport przygotowanej przez Zespół Szkół w Połańcu. Od godziny 16:30 scenę miały przejąć zespoły, które miały przyciągnąć uwagę uczestników i odciążyć stoiska. Plan niestety się nie sprawdził, najprawdopodobniej z powodu braku jasnej komunikacji – dodaje Przemysław Bednarski.
Mimo tych trudności, Bednarski podkreśla ogromną wartość współpracy i zaangażowania wielu ludzi.
– Chociaż brak ludzi trochę mnie zasmucił, to fakt nawiązania tak szerokiej współpracy z gminą, CKiSz oraz, co dla mnie najważniejsze, zespołami lokalnymi i inspirującymi ludźmi z naszego regionu stanowi ogromną wartość dodaną tego przedsięwzięcia. Ci wszyscy ludzie byli tam nieodpłatnie, motywowani chęcią zrobienia czegoś nowego i niespotykanego. Za to należy im się ogromne DZIĘKUJĘ! W takich osobach widzę niesamowitą energię i chęć do rozwoju, i wierzę, że Połaniec musi tworzyć dla nich przestrzeń do realizacji, tak by związali się z regionem i chcieli tu pozostać. Wierzę, że takie działania społeczne mają sens i mam ku temu powody. Pokazała to wakacyjna projekcja kina plenerowego, gdzie, kolokwialnie mówiąc, odnieśliśmy sukces. W przypadku festiwalu nie poszło to po naszej myśli, ale nie spisuję tego typu wydarzeń na straty w najbliższej przyszłości. Wręcz przeciwnie – jestem przekonany, że zasługują na jak najszerszą promocję i wsparcie. Po festiwalu spotkała mnie z ich strony duża serdeczność i gotowość do zaangażowania się w podobne projekty. Wystarczy popracować nad promocją i poczuciem przynależności, a kto wie, może następnym razem przyjdą prawdziwe tłumy – podkreślił Przemysław Bednarski.
Oczekiwania młodych
Po wydarzeniu nasuwa się kluczowe pytanie: czego naprawdę potrzebuje młodzież? Jakiej muzyki, jakich atrakcji, w jakiej atmosferze chciałaby spędzać czas? Co sprawiłoby, że zamiast zostawać w domu przed ekranami telefonów, przyszliby pod scenę, by być razem i czerpać radość z uczestnictwa? Przemysław Bednarski zrobił pierwszy krok. Włożył w to serce, odwagę i pomysł, który – jeśli będzie rozwijany – może wzbogacić kulturalną mapę gminy. Ale bez szczerej odpowiedzi młodych – czego chcą, co ich inspiruje i jak wyobrażają sobie własny festiwal – trudno będzie iść dalej.
Lekcja na przyszłość
Pierwsza edycja pokazała, że tego typu inicjatywy to nie tylko scena i głośniki, ale przede wszystkim ludzie, którzy zdecydują się pod nią stanąć. Choć frekwencja była mniejsza niż oczekiwano, to właśnie takie początki uczą, że warto pytać i słuchać, by kolejne edycje mogły trafiać w potrzeby młodych odbiorców.
Patronat medialny nad wydarzeniem objął Portal Informacyjny polaniec.com.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Twój czas spędzony na Portalu jest dla nas najlepszym podziękowaniem za naszą pracę. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie! Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.





