Fajerwerki w noc sylwestrową to tradycja i forma świętowania, którą wielu z nas zna od lat. Dla wielu osób są one symbolem radości i dobrej zabawy — i trudno temu zaprzeczyć, bo każdy ma prawo świętować na swój sposób. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy fajerwerki odpalane są na kilka dni przed i po Sylwestrze. Huk, który dla jednych jest rozrywką, dla zwierząt domowych i dzikich staje się prawdziwym koszmarem.
Psy i koty tracą orientację, drżą ze strachu, chowają się w kątach mieszkań lub w panice uciekają. Już od kilku dni w mediach społecznościowych można zaobserwować liczne posty z prośbami o pomoc w odnalezieniu zaginionych zwierząt — zarówno psów, jak i kotów, które wyrwały się opiekunom lub uciekły w przerażeniu. Są też ogłoszenia osób, które znalazły błąkające się, zdezorientowane zwierzęta i próbują ustalić, do kogo należą.
Hałas sprawia, że zwierzęta tracą poczucie bezpieczeństwa i instynktownie próbują uciec od źródła dźwięku, często nie zważając na zagrożenia. Ptaki i dzikie zwierzęta są dezorientowane, zrywają się do chaotycznych lotów lub opuszczają swoje kryjówki, co nierzadko kończy się tragicznie. W schroniskach co roku po Sylwestrze przybywa zagubionych, przerażonych zwierząt — ofiar huku, który trwa znacznie dłużej niż jedną noc.
Rzadziej mówi się o ludziach, którzy również cierpią w tym czasie. Osoby w spektrum autyzmu, z nadwrażliwością sensoryczną, seniorzy, osoby po traumach czy chorzy – dla nich nagłe, nieprzewidywalne wybuchy to źródło lęku, bólu i bezsenności. Kilkudniowy ostrzał dźwiękowy odbiera im poczucie bezpieczeństwa we własnych domach.
Nie chodzi o zakaz. Chodzi o umiar i odpowiedzialność
Nie chodzi o to, by całkowicie zakazać świętowania. Jeśli ktoś chce powitać Nowy Rok z hukiem – niech robi to odpowiedzialnie i w jednym, symbolicznym momencie. Problemem nie jest sama noc sylwestrowa, lecz brak umiaru i świadomości, że fajerwerki odpalane dniami i nocami to cierpienie rozciągnięte w czasie.
Co więcej, nawet w sam dzień sylwestrowy huk nie ogranicza się do chwili po północy. Wystrzały towarzyszą mieszkańcom już od wczesnych godzin porannych, trwając niemal bez przerwy aż do późnej nocy. Dla zwierząt i osób wrażliwych oznacza to wiele godzin ciągłego napięcia, strachu i niemożności odpoczynku — bez chwili wytchnienia.
Może warto zadać sobie pytanie, czy kilka sekund dodatkowego hałasu jest warte strachu tych, którzy nie mogą się przed nim obronić. Nowy Rok można witać również światłem, muzyką czy wspólnym świętowaniem — bez przedłużonego huku, który dla wielu oznacza tylko stres i ból.
Materiał powiązany:
Nie strzelaj w Sylwestra! Fajerwerki to koszmar dla zwierząt
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: ✉️ redakcja@polaniec.com.pl






