Jest jedną z 79 ulic przebiegających przez Połaniec. Jej patron być może dla wielu współczesnych mieszkańców wydawać się postacią nieco zagadkową. Szewc, radny, spiskowiec, a wreszcie pułkownik z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Lokalizacja ulicy ma szczególny wymiar historyczny, ponieważ w tych rejonach miasta i na okolicznych polach w 1794 roku stacjonowały wojska Tadeusza Kościuszki. Nie dysponujemy wiedzą, czy Kiliński fizycznie przebywał w Połańcu. Ale jedno jest pewne. Zarówno on w Warszawie jak i Kościuszko w Połańcu byli architektami nowej koncepcji narodu, w której o byciu obywatelem decydowały czyny, a nie pochodzenie.
W dzisiejszym artykule chcielibyśmy przedstawić osobę Jana Kilińskiego. Poznamy jego drogę od rzemieślniczego warsztatu w Trzemesznie aż po luksusowe kamienice warszawskiej Starówki. Zobaczymy, jak mistrz szewski przeobraził się w dowódcę powstańczej armii. Dowiecie się również dlaczego zaborcy tak bardzo obawiali się jego legendy, że próbowali ją pogrzebać w mrokach Twierdzy Pietropawłowskiej. Zapraszamy do lektury o człowieku, który udowodnił, że prawdziwa godność nie zależy od urodzenia, lecz od serca oddanego sprawie wolności.
Dzieciństwo i młodość

Zrozumienie fenomenu Jana Kilińskiego wymaga cofnięcia się do jego korzeni w Wielkopolsce. Urodził się w 1760 roku w Trzemesznie. Miasto od wieków słynęło z silnego rzemiosła i etosu pracy. Dokładna data dzienna jego narodzin nie jest znana, jednak zachowane księgi parafialne wskazują na datę chrztu 28.10.1760 roku. Rodzina Kilińskich nie należała do zamożnych, ale była szanowana w lokalnej społeczności. Młody Jan wychowywał się w środowisku, które dziś nazwalibyśmy wykwalifikowaną klasą techniczną. Jego ojciec, Augustyn Kiliński, był cenionym architektem mularskim. Słowo mularz to dawna forma dzisiejszego murarza. Augustyn nie tylko kładł cegły, ale przede wszystkim projektował budowle, nadzorował ekipy budowlane i zarządzał całym procesem konstrukcyjnym. Dbał o to, by jego dzieci zdobyły konkretny fach w ręku.
Jan był dziesiątym dzieckiem w bardzo licznej rodzinie. Jego matka Marcjanna, zmarła w 1764 roku, gdy miał zaledwie cztery lata. Ojciec Jana ożenił się powtórnie z Wiktorią, która przejęła trud wychowania licznego potomstwa i z którą Augustyn miał kolejne dzieci. Wychowanie w licznej wspólnocie, opartej na zawodowym autorytecie ojca, rozwinęło w Janie naturalny talent do przywództwa. Wczesne doświadczenia z dzieciństwa zbudowały w nim również trwały fundament szacunku dla struktur cechowych.
W 1776 r. doszło do tragedii w rodzinie Kilińskich. Augustyn zginął w wyniku wypadku przy renowacji kościoła trzemeszeńskiego. Sytuacja ta zmusiła Jana do przyspieszonego wejścia w dorosłość. Edukację odebrał w miejscowej szkole parafialnej. Nauka dała mu narzędzia do późniejszego sprawowania funkcji publicznych i spisywania wspomnień, co w XVIII wieku nie było powszechne wśród rzemieślników. W 1780 roku podjął decyzję o opuszczeniu Trzemeszna. Kierował się z jednej strony ambicją a z drugiej koniecznością znalezienia przestrzeni dla własnego rozwoju zawodowego poza cieniem dokonań ojca i licznego rodzeństwa.
Awans społeczny w przedrozbiorowej Warszawie
Kiedy w 1780 roku Kiliński przybył do Warszawy, miasto przechodziło intensywną modernizację pod rządami Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764–1795). Z jednej strony był to czas niesamowitego rozkwitu kultury, sztuki i nauki, a z drugiej tragicznego upadku państwowości, zakończonego rozbiorami. Miasto stawało się miejscem walki o wpływy między dawną hierarchią stanową a zyskującą na znaczeniu warstwą mieszczańską. Kiliński naturalnie wybrał cech szewski i wszedł w struktury jednej z najliczniejszych i najbardziej wpływowych organizacji rzemieślniczych.
Zdobycie tytułu mistrzowskiego w 1788 roku pozwoliło Janowi na pełne włączenie się w życie publiczne Warszawy. Wymagania cechowe były wówczas wysokie (talent, nienaganna opinia, finanse), jednak Jan nie tylko im sprostał, ale też szybko wzbogacił się, kupując dwie kamienice przy Szerokim Dunaju. Posiadanie własnych nieruchomości było warunkiem koniecznym do sprawowania urzędów miejskich.
Autorytet bohatera dzisiejszego artykułu rósł wprost proporcjonalnie do jego zaangażowania w sprawy samorządowe. Już w 1791 roku, w czasie reform Sejmu Czteroletniego, został wybrany do Rady Miasta Warszawy. W tamtym czasie mieszczanie odzyskali prawo do samostanowienia i bezpieczeństwa osobistego. Kiliński stał się naturalnym rzecznikiem swojej klasy łączącym tradycyjne cnoty cechowe z nowożytnym pojęciem obywatelstwa. W sferze prywatnej uchodził za wzór stateczności. W 1788 r. ożenił się z Marianną Rucińską. Ich związek zaowocował licznym potomstwem, co dodatkowo motywowało go do dbałości o stabilność i bezpieczeństwo. W swoich pamiętnikach opisywał ten okres jako czas intensywnej pracy ale i głębokiej satysfakcji z osiągniętego statusu. Cieszył się zaufaniem zarówno wśród współbraci w rzemiośle, jak i klientów z wyższych sfer.
Konspiracja i mechanizmy buntu w 1794 r.
Sytuacja polityczna po II rozbiorze Polski była dla warszawskiego mieszczaństwa nie do zniesienia. Miasto, formalnie wciąż polskie, de facto znajdowało się pod brutalną okupacją rosyjską. Symbolem tego ucisku był rosyjski dyplomata pochodzenia szwedzkiego Osip Igelström (1737-1817). Kiliński, z racji pełnionych funkcji i kontaktów, stał się istotnym ogniwem powstającego sprzysiężenia narodowego.
Spisek w Warszawie miał charakter wielowarstwowy. Z jednej strony obejmował oficerów niższych stopni jak Ignacy Działyński (1754–1797), z drugiej radykalnych działaczy jak ksiądz Józef Mejer (1743–1825) czy ksiądz Faustyn Ciecierski (1760–1832). Rola Kilińskiego była unikalna. Dzięki wpływom w cechach potrafił w krótkim czasie zmobilizować tysiące ludzi, którzy nie widnieli w żadnych oficjalnych rejestrach wojskowych. Mechanizm konspiracji wymagał od Kilińskiego stosowania forteli. W pamiętnikach wspominał, że posługiwał się pseudonimem Ignacy Zabłocki, a spotkania odbywały się często pod przykrywką rozmów o zamówieniach na obuwie. W tym czasie atmosfera w mieście była napięta do granic możliwości. Plotki o planowanej przez Igelströma rzezi mieszkańców podczas Świąt Wielkanocnych, którą miały wspierać oddziały przekupionych polskich hetmanów, dodatkowo radykalizowały nastroje. Kiliński, działając pod ogromną presją, musiał więc nie tylko przygotować plan ataku, ale i uspokajać nastroje, by przedwczesny wybuch nie zniweczył planów Tadeusza Kościuszki.

Wybuch Insurekcji Warszawskiej był momentem, w którym Jan Kiliński przestał być jedynie zamożnym szewcem. Stał się przywódcą narodowym. Walki, które wybuchły w Wielki Czwartek, miały charakter wojny totalnej w obrębie miejskiej zabudowy. Rosyjski garnizon, liczny i dobrze uzbrojony, został zaskoczony skalą oporu i zorganizowaniem cywilów. Kulminacyjnym momentem walk było zdobycie rosyjskiej ambasady przy ulicy Miodowej. Budynek był twierdzą, z której Igelström sprawował dyktatorską władzę nad Rzeczpospolitą. Kiliński osobiście dowodził grupami rzemieślników, którzy z determinacją atakowali pozycje rosyjskie. Walka toczyła się o każdy dom, a topograficzna przewaga warszawiaków, znających każde przejście i podwórze, okazała się decydująca.
Według relacji Kilińskiego Igelström ocalił życie jedynie dzięki pomocy swojej kochanki, polskiej damy, która przebrała go w kobiece szaty i wyprowadziła przez ogrody. Symboliczny upadek rosyjskiej buty stał się jednym z najtrwalszych elementów legendy Kilińskiego. Zwycięstwo w Warszawie było ewenementem na skalę europejską. Po dwóch dniach walk potężny garnizon rosyjski został zmuszony do odwrotu. Kiliński wyrósł na centralną postać rewolucji, co wkrótce miało zostać sformalizowane przez Naczelnika Kościuszkę.
Pułkownik z ludu i organizacja 20. Regimentu

W dniu 2 lipca 1794 r. Jan Kiliński został awansowany do stopnia pułkownika milicji mazowieckiej. W systemie feudalnym, gdzie stopnie oficerskie były prerogatywą szlachty, nominacja szewca stanowiła wyłom, który wielu konserwatywnych oficerów przyjmowało z niechęcią. Kiliński jednak nie przejmował się uprzedzeniami, koncentrując się na formowaniu realnej siły zbrojnej w postaci 20. Regimentu Pieszego Koronnego. Regiment ten był jednostką unikalną. Składał się w dużej mierze z ochotników. Byli w nim więc rzemieślnicy, czeladnicy i służący, których pułkownik znał osobiście lub poprzez struktury cechowe. Kiliński wykazywał się ogromną energią organizacyjną. Stopniowo jednak jego zapał bywał problematyczny. W pogoni za nowym rekrutem potrafił wyciągać z domów osiadłych gospodarzy, co z czasem wymagało interwencji samego Kościuszki.
Największym wyzwaniem był brak funduszy. Kiliński nie wahał się angażować własnego kapitału w wyposażenie jednostki. Z 10 tysięcy złotych przyznanych przez władze miejskie niewiele można było zrobić. Z tego też względu zaciągał kredyty i wykorzystywał swoje znajomości tak, aby żołnierze otrzymali mundury i broń. Umundurowanie regimentu, ze względu na pośpiech i braki surowcowe bywało niejednolite. Nawiązywało do barw narodowych. Dominował granat z karmazynowymi lub białymi wyłogami, co było typowe dla piechoty polskiej tego okresu. Kiliński dbał przede wszystkim o sprawność bojową swoich ludzi, co udowodnili podczas obrony Warszawy walcząc z połączonymi siłami rosyjsko-pruskimi latem 1794 roku. Został dwukrotnie ranny podczas walk, co ugruntowało jego autorytet jako dowódcy nie tylko politycznego, ale i frontowego.
Szlak bojowy Kilińskiego w 1794 roku dowodzi jego wszechstronności. Po sukcesach w Warszawie został oddelegowany do Wielkopolski. Powracał w rodzinne strony jako wyzwoliciel. Kampania wielkopolska przeciwko Prusakom była trudna. Często wymagała manewrowania w terenie, a tam przeciwnik miał przewagę techniczną i liczebną. Kiliński brał udział w bitwach, w których wykazywał się osobistym męstwem, kładąc trupem przeciwników w starciach bezpośrednich. Niestety, losy powstania zaczęły się odwracać. Po klęsce pod Maciejowicami i rzezi Pragi przez wojska gen. Suworowa, sytuacja stolicy stała się krytyczna. Pułkownik Kiliński do końca starał się utrzymać dyscyplinę w swoim regimencie. W pamiętnikach z goryczą opisywał brak żołdu i wszechorarniający głód, który doprowadzał do rozkładu jego armii. Ostatecznie, w październiku 1794 roku, został ujęty przez Prusaków w Poznaniu i wydany Rosjanom.
Kazamaty i carskie audiencje
Zatrzymanie Kilińskiego i osadzenie go w Twierdzy Pietropawłowskiej w Petersburgu było dla Rosjan aktem triumfu nad jak to podkreślali „warszawskim pospólstwem”. Pułkownik trafił do tego samego miejsca, w którym więziono Kościuszkę i Niemcewicza. Był traktowany na równi z arystokratycznymi przywódcami buntu, co tylko podkreślało jak bardzo zaborca obawiał się idei, którą reprezentował, czyli powszechnego udziału niższych stanów w polityce.
Okres petersburski obfituje w anegdoty, które Kiliński utrwalił w swoich wspomnieniach. Jedna z nich dotyczyła jego przesłuchania przed carycą Katarzyną II (1729-1796). Ale Kiliński, mimo statusu więźnia, nie dał się zastraszyć. Na pytania o powody buntu odpowiadał z dumą, podkreślając swoją tożsamość jako radnego i szewca, który ma prawo bronić swojej ojczyzny. I właśnie ta postawa godna, a zarazem pozbawiona uniżoności, zjednała mu powszechny szacunek nawet wśród strażników i rosyjskich urzędników.
Kiilński został zwolniony z twierdzy w 1796 roku, po śmierci carycy Katarzyny, na mocy amnestii ogłoszonej przez cara Pawła I (1754-1801). Warunki zwolnienia były jednak upokarzające, ponieważ Kiliński otrzymał zakaz powrotu do Warszawy. W efekcie przymusowo musiał osiedlić się w Wilnie. Na Litwie jednak nie zaprzestał działalności konspiracyjnej. Zangażował się w spisek księdza Faustyna Ciecierskiego, za co ponownie został aresztowany i wywieziony w głąb Rosji. Do Warszawy pozwolono mu wrócić dopiero około 1798 roku, w zupełnie innej rzeczywistości politycznej.
Życie w cieniu zaborów i powrót do rzemiosła
Powrót do Warszawy pod panowaniem pruskim był dla Kilińskiego czasem próby charakteru. Musiał odbudować swój warsztat i zapewnić byt licznej rodzinie. Cały czas znajdował się pod baczną obserwacją policyjną. Po śmierci jego pierwszej żony, Marianny poślubił Anastazję Jasińską. Kiliński miał łącznie wiele dzieci, z których część zmarła w niemowlęctwie. Kilkoro dzieci m.in. Franciszek, Wawrzyniec, Agnieszka, Maria osiągnęło wiek dorosły, kontynuując rzemieślnicze i patriotyczne tradycje ojca.
W okresie Księstwa Warszawskiego Jan po raz kolejny włączył się w życie publiczne jako radny, ciesząc się z krótkotrwałego odrodzenia polskiej państwowości. Po upadku Napoleona i utworzeniu Królestwa Polskiego pod carskim berłem, sytuacja dawnego rewolucjonisty znów stała się trudna. Został dwukrotnie internowany przez Austriaków w 1809 r. i Rosjan w 1813 r. Władze okupacyjne wciąż widziały w nim potencjalne zarzewie buntu.
Ostatnie lata życia przyniosły mu pewną stabilizację finansową dzięki przyznaniu przez cara Aleksandra I (1777-1825) renty oficerskiej w 1818 roku. Był to gest polityczny mający na celu pacyfikację nastrojów. Dla schorowanego Kilińskiego stanowił ważne uznanie jego stopnia pułkownikowskiego. Zmarł 28 stycznia 1819 roku w swoim domu w Warszawie, otoczony szacunkiem mieszkańców stolicy. Pogrzeb Jana Kilińskiego zgromadził ponad 30 tysięcy ludzi, co na ówczesne warunki warszawskie było liczbą gigantyczną. Został pochowany na Powązkach, ale jego grób nie dotrwał do naszych czasów. Zaborcy rosyjscy, mszcząc się za upokorzenia z 1794 roku, doprowadzili do zniszczenia mogiły po powstaniu listopadowym. Pragnienie wymazania Kilińskiego z pamięci przyniosło mimo wszystko odwrotny skutek.
Jan Kiliński w krajobrazie Połańca
Na koniec artykułu warto poświęcić kilka słów Janowi Kilińskiemu jako patronowi ulicy w Połańcu. Zaprezentowana powyżej w wielkim skrócie biografia jednoznacznie pokazuje, jakim był człowiekiem, co sobą reprezentował i dlaczego wybór jego osoby na patrona był słuszny. Ówczesna Rada Narodowa Miasta i Gminy Połaniec, obradująca pod przewodnictwem dr. Janusza Gila, podjęła w tej sprawie uchwałę nr XXI/95/88 z dnia 21 lutego 1988 roku. W mieście, które na co dzień żyje legendą Uniwersału Połanieckiego, postać Kilińskiego stała się idealnym dopełnieniem obrazu narodowego odrodzenia. Można więc rzec, że jeśli Kościuszko był głową powstania, a chłopi jego zbrojnym ramieniem, to Kiliński był jego sercem, bijącym w rytm dzwonów Warszawy.
Ulica Kilińskiego w Połańcu znajduje się w sąsiedztwie ulic innych bohaterów tamtego okresu w osobach Antoniego Józefa Madalińskiego (1739-1804), Józefa Zajączka (1752-1826) czy też bezimiennych Kosynierów. Razem ulice tworzą logiczną całość. Pamiętajmy, że 1988 rok był okresem, gdy polskie społeczeństwo ponownie szukało wzorców podmiotowości i siły płynącej z oddolnej organizacji. A Jan Kiliński, jako rzemieślnik biorący odpowiedzialność za państwo, idealnie wpisywał się w ówczesne aspiracje do wolności i godności.
Czego zatem uczy nas postać Jana Kilińskiego? Przede wszystkim uczy nas, że patriotyzm nie jest przywilejem, lecz obowiązkiem wynikającym z poczucia wspólnoty. Historia szewca potwierdza, że czasami zwykli ludzie mogą i powinni wpływać na bieg wielkiej polityki, kiedy wymaga tego interes narodowy. Dla nas mieszkańców Połańca, ulica Kilińskiego nie powinna być jedynie adresem. Powinna być przypomnieniem, że podstawą wolnej Polski jest współpraca wszystkich ludzi, bez względu na ich status społeczny i zawodowy.
Pułkownik Kiliński swoim życiem pokazał, że można być skutecznym rzemieślnikiem, troskliwym ojcem i skutecznym radnym. A kiedy nadejdzie godzina próby niezłomnym żołnierzem, oddanie walczącym za swoją ojczyznę. W dobie współczesnych wyzwań dla demokracji lokalnej i społeczeństwa obywatelskiego, postać szewca z Trzemeszna pozostaje jednym z najbardziej inspirujących drogowskazów w polskim panteonie narodowym. Uniwersalne wartości, które reprezentował Jan Kiliński, czynią z patrona połanieckiej ulicy symbol walki o podmiotowość obywateli, zawsze aktualny w obliczu imperialnych zakusów. Mijając ulicę Kilińskiego, warto pomyśleć o nim nie jako o odległej postaci z podręcznika, ale jako o człowieku, który udowodnił, że każdy czy to szewc, czy urzędnik czy rolnik, ma prawo i obowiązek brać odpowiedzialność za swój kraj i swoją lokalną społeczność. Siła państwa płynie z dołu, od jego obywateli.

Dziękujemy za Twój czas! Każda przeczytana historia to kolejny krok w odkrywaniu przeszłości Połańca. Portal polaniec.com.pl tworzony jest z pasji do historii naszej małej ojczyzny. Jeśli znasz ciekawą historię, posiadasz stare fotografie lub dokumenty dotyczące Połańca i okolic, podziel się nimi z nami. Chcesz dołożyć swoją cegiełkę? Czekamy na Twoją opowieść! Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na Facebooku.





