Rządowy projekt deregulacyjny idzie o krok dalej w ułatwianiu życia właścicielom posesji, ale jednocześnie wywołuje popłoch wśród ekologów i samorządowców. Zasadniczym elementem nowych przepisów jest mechanizm, który ma ukrócić bezczynność urzędów. Obecnie procedura wycinki jest ściśle określona czasowo, ale wymaga aktywnej decyzji lub sprzeciwu urzędu.
Nowelizacja odwraca tę logikę. Jeśli w ciągu 60 dni od zgłoszenia urząd gminy nie przeprowadzi oględzin i nie wniesie sprzeciwu, uznaje się, że wyraził zgodę. Pierwotnie rząd planował jeszcze krótszy termin – zaledwie 35 dni. Po fali krytyki i obawach o całkowity paraliż urzędów, okres ten wydłużono do dwóch miesięcy.
„Nowe Lex Szyszko” czy konieczne uproszczenie?
Ekolodzy biją na alarm. Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot wprost nazywa propozycję powrotem do szkodliwych rozwiązań z 2017 roku. Największym zagrożeniem jest fakt, że pod topór mogą trafić drzewa cenne przyrodniczo lub będące siedliskami chronionych gatunków, tylko dlatego, że urzędnik nie zdążył dojechać na miejsce. „Prawo, które uzależnia ochronę przyrody od sprawności administracyjnej urzędu, z definicji prowadzi do nadużyć i nieodwracalnych strat środowiskowych” – ostrzegają specjaliści związani z Państwową Radą Ochrony Przyrody.
Z kolei zwolennicy zmian argumentują, że właściciel nie może być „zakładnikiem” opieszałości administracji. Projekt ma zmobilizować gminy do szybszego działania i wyeliminować sytuacje, w których wnioski miesiącami zalegają w szafach.
Eksperci: Problemem są kadry, nie przepisy
Głos w sprawie zabierają również eksperci od samorządu. Wskazują oni, że opóźnienia nie wynikają ze złej woli urzędników, ale z braków kadrowych. W wielu mniejszych gminach jedna osoba zajmuje się ochroną środowiska, gospodarką odpadami i planowaniem przestrzennym.
Wprowadzenie automatyzmu przy braku dofinansowania etatów dla specjalistów (dendrologów) może sprawić, że urzędy będą „produkować” milczące zgody masowo, nie mając fizycznej możliwości sprawdzenia, co faktycznie rośnie na działce wnioskodawcy.
Co dalej z projektem?
Projekt uzyskał już pozytywną opinię komisji ds. deregulacji oraz samorządu terytorialnego. Teraz trafi pod obrady Sejmu. Jeśli tempo prac zostanie utrzymane, nowe przepisy mogą wejść w życie jeszcze w tym roku. Dla wielu właścicieli działek to dobra wiadomość, dla polskiego krajobrazu – kolejna wielka niewiadoma.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Twój czas spędzony na Portalu jest dla nas najlepszym podziękowaniem za naszą pracę. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie! Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.






