Tak rozpoczyna się trwające blisko pięć lat urzędnicze śledztwo. Po jednej stronie staje zdeterminowany właściciel ziemski, po drugiej – urzędnicy z burmistrzem Ksawerym Wścieklicą na czele, zmuszeni do poszukiwań zaginionych wieki temu przywilejów. Kto miał rację w tym niezwykłym, historycznym sporze?
Dzięki zachowanym skanom dokumentów z połowy XIX wieku mamy możliwość poznania realiów funkcjonowania dziewiętnastowiecznej administracji Królestwa Polskiego. Źródłem historycznym są akta urzędowe spisane odręczną kaligrafią urzędniczą, zawierające charakterystyczną ortografię i terminologię. Na dokumentach z lat 1841–1845 widnieją nagłówki i pieczęcie najwyższych władz administracyjnych, a same karty pochodzą najprawdopodobniej z akt kontrolnych, o czym świadczy powtarzający się nagłówek „Protokół Rewizyi Kassy Ekonomicznej Miasta Połańca”.
W 1841 roku Połaniec leżał w Królestwie Polskim (tzw. Kongresówce), na terenie zaboru rosyjskiego, w guberni sandomierskiej, obwodzie sandomierskim i powiecie staszowskim. W 1844 r. gubernię sandomierską połączono z kielecką, tworząc gubernię radomską.
Tajemnica „Kanonu Addytament”
Głównym tematem przewijającym się przez wszystkie te dokumenty jest śledztwo administracyjno-finansowe w sprawie ściągnięcia (lub umorzenia) zaległego podatku/czynszu dzierżawnego z majątku ziemskiego o nazwie „Folwark Łęg mały” na rzecz miasta Połaniec. Sprawa rozbija się o opłatę zwaną w dokumentach „Kanonem Addytament”.
Wyrażenie “kanon addytament” to funkcjonujący w dawnym polskim prawie i języku urzędowym termin oznaczający dodatkowy czynsz dzierżawny. Pojęcie to łączy w sobie kanon, czyli stałą opłatę uiszczaną z tytułu dzierżawy wieczystej przez użytkownika ziemi na rzecz jej głównego właściciela (według magistratu – miasta Połaniec), oraz addytament (z łac. additamentum), który stanowił narzut lub opłatę uzupełniającą, doliczaną do należności głównej.

Zatem dokumenty był rodzajem stałego czynszu gruntowego. Kasa Ekonomiczna (czyli budżet) miasta Połańca wykazywała w swoich księgach ogromną jak na tamte czasy zaległość z tego tytułu, wynoszącą ponad 1145 złotych polskich i 2 grosze. Najwyższa Izba Obrachunkowa, weryfikując finanse miasta, domagała się wyjaśnienia, skąd ten dług się wziął i dlaczego nie jest ściągany. W dokumencie z 1841 roku Izba zadaje Rządowi Gubernialnemu (i pośrednio władzom Połańca) 5 bardzo konkretnych pytań, m.in.:
- Na jakiej zasadzie utrzymuje się, że folwark Łęg leży na gruntach miejskich?
- Kiedy, komu i pod jakimi warunkami te grunty zostały nadane lub sprzedane?
- Od kogo nabył je niejaki Pikulski (poprzedni właściciel)?
- W którym roku nowy nabywca, Jarzyna (Mateusz Jarzyna), przestał płacić ten kanon?
Obywatel stawia opór
Mateusz Jarzyna to główna postać w tej sprawie. Był to ówczesny (w latach 40. XIX wieku) właściciel i posiadacz majątku zwanego w dokumentach Folwarkiem Łęg (lub Łęg mały). To od niego Magistrat Miasta Połańca domagał się spłaty wieloletnich zaległości. Mateusz Jarzyna bronił się twardo. Argumentował, że folwark jest jego prywatną, dziedziczną własnością, kupił go legalnie i w aktach notarialnych zakupu nie było żadnej wzmianki o tym, że ziemia ta jest obciążona podatkiem (kanonem) na rzecz miasta Połańca.
Z przedstawionych dokumentów wynika, że sprawa własności folwarku Łęg była bardzo niejasna. Magistrat miasta Połańca twierdził, że folwark leży na ich gruncie, ale… nie miał na to żadnych twardych dowodów ani umów. Prywatny nabywca majątku, który kupił go od rodziny Pikulskich, odmawiał płacenia miastu, argumentując to brakiem odpowiednich zapisów. Zauważono, że w umowach kupna-sprzedaży folwarku nie było klauzuli obligującej nowego nabywcę do płacenia miastu „kanonu”.
Zaginieni właściciele
W dokumentach pojawia się również Pan Pikulski (wzmiankowany jako poprzedni właściciel). Rząd Gubernialny i Izba Obrachunkowa w swoich pytaniach drążyły historię własności. Wynika z tego, że to właśnie za czasów Pikulskiego (lub w momencie przekazania przez niego majątku Jarzynie) przestały wpływać pieniądze do kasy miasta.
Ciekawą kwestią jest samo nazwisko pana Pikulskiego. Na podstawie ówczesnych wykazów stanowisk municypalnych w Połańcu wiemy, że w 1828 r. sekretarzem urzędu połanieckiego był Kazimierz Pikulski. Czy jest to jednak dokładnie ta sama osoba, czy może członek rodziny – tego na ten moment nie jesteśmy w stanie ustalić. Panna Ludwika Bartkiewiczówna to kolejne bardzo ciekawe nazwisko, które wypływa w dokumentach. W toku ustalania praw własności urzędnicy dokopali się do starej transakcji. Odnotowano, że folwark Łęg został nabyty „od niejakiej Panny Ludwiki Bartkiewiczówny kontraktem zeznanym z datą 20 czerwca 1800 roku”. Dokument ten nie zawierał jednak klauzuli o obowiązku płacenia miastu.
Kto nie ma kwitów, ten traci
Władze wyższego szczebla Izby Obrachunkowej w Warszawie oraz Rządu Gubernialnego Radomskiego (w aktach widnieje wyraźny podpis asesora o nazwisku S. Keller i Naczelnika Wydziału o nazwisku Wieniawski) ostatecznie doszły do wniosku, że roszczenia miasta Połańca są słabo ugruntowane prawnie. Izba stwierdza, że po zbadaniu dokumentów „jest rzeczą wątpliwą, na jakich gruntach folwark Łęg usytuowany został” i że dopóki miasto w sposób niewątpliwy przed sądem nie udowodni swoich praw, nie można zmuszać Mateusza Jarzyny do płacenia jakiegokolwiek haraczu („z tytułu Kanonu […] żadnej opłaty dowieść nie jest można, a nawet nieostrożnie wypadałoby należności w administracji egzekwować”). Zalecono, aby – jeśli miasto uważa, że ma rację – wytoczyło Jarzynie normalny proces cywilny w sądzie, a do tego czasu zaległość w księgach kasy Połańca ma zostać po prostu umorzona (wykreślona z budżetu jako dług nieściągalny), aby nie fałszowała stanu finansów miasta.
Poniżej zamieszczone skany oryginalnej dokumentacji to klasyczny przykład XIX-wiecznego sporu urzędowego o “nieściągalne długi”. Władze centralne w Warszawie i Radomiu próbowały uporządkować bałagan w dokumentach miejskich Połańca dotyczących starych obciążeń feudalnych/gruntowych, które po latach zmian właścicieli majątków okazały się niemożliwe do wyegzekwowania z powodu braków w miejskich archiwach. Na dokumentach z lat 1841–1845 widnieją nagłówki i pieczęcie najwyższych władz administracyjnych.
Dziękujemy za Twój czas! Każda przeczytana historia to kolejny krok w odkrywaniu przeszłości Połańca. Portal polaniec.com.pl tworzony jest z pasji do historii naszej małej ojczyzny. Jeśli znasz ciekawą historię, posiadasz stare fotografie lub dokumenty dotyczące Połańca i okolic, podziel się nimi z nami. Chcesz dołożyć swoją cegiełkę? Czekamy na Twoją opowieść! Bądź na bieżąco. Obserwuj nas na Facebooku.






