Na starcie tegorocznej edycji stanęło 154 zawodników z Polski oraz jedenastu innych krajów, wśród których znaleźli się czołowi ultramaratończycy. Rywalizacja tradycyjnie odbywała się według zasad Backyard Ultra – o każdej pełnej godzinie uczestnicy wyruszali na kolejną pętlę o długości 6706 metrów. Warunkiem pozostania w zawodach było ukończenie każdego okrążenia w limicie 60 minut. Zmagania trwają do momentu, gdy na trasie pozostaje tylko jeden zawodnik zdolny ukończyć kolejną pętlę.
Tegoroczna edycja okazała się prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości i odporności psychicznej. Zawodnicy musieli zmierzyć się z narastającym zmęczeniem, brakiem snu, wysokimi temperaturami oraz trudnymi warunkami na trasie.
Dla Zbigniewa Barana rywalizacja była wyjątkowo wymagająca. Już po kilkunastu godzinach organizm zaczął odczuwać skutki upału i przegrzania. Dodatkowo na 14. okrążeniu zawodnik zaliczył upadek, po którym ból nogi towarzyszył mu do końca startu. Nie pomagały także warunki na trasie – unoszący się kurz i piach momentami ograniczały widoczność, zmuszając uczestników do jeszcze większej koncentracji.
Mimo tych przeciwności nasz zawodnik nie zwalniał tempa i konsekwentnie stawał na starcie kolejnych pętli, poprawiając swój dotychczasowy rekord.
– Jestem zadowolony z tego startu. To moja życiówka w Backyard Ultra, a jednocześnie już trzecia życiówka wywalczona w tym roku. Oczywiście zawsze pozostaje niedosyt, bo chciałoby się pobiec jeszcze dalej, jednak warunki były naprawdę ciężkie. Najbardziej dokuczał upał – organizm mocno się przegrzał, a po upadku na 14. pętli musiałem walczyć także z bólem nogi. Tym bardziej cieszy mnie osiągnięty wynik – podsumował po zawodach Zbigniew Baran.
Rezultat 25 pętli i 167,65 kilometra to nie tylko najlepszy wynik w karierze Zbigniewa Barana w formule Backyard Ultra, ale również trzeci rekord życiowy wywalczony przez niego w tym sezonie. To potwierdzenie systematycznego rozwoju zawodnika oraz efekt konsekwentnej pracy treningowej.
Występ w Jabłonnie po raz kolejny pokazał, że w ultramaratonach granice często znajdują się nie w nogach, ale w głowie. O sukcesie decydują nie tylko przygotowanie fizyczne, ale przede wszystkim odporność psychiczna, umiejętność pokonywania kryzysów, walka ze swoimi słabościami i wiara w realizację własnych marzeń. Zbigniew Baran udowodnił, że nawet w najtrudniejszych momentach można znaleźć siłę, by iść dalej. Osiągnięty wynik jest nie tylko jego rekordem życiowym, ale także kolejnym dowodem na to, że konsekwencja, pasja i determinacja pozwalają przekraczać własne granice.



Materiał powiązany:
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: ✉️ redakcja@polaniec.com.pl






